- Dzień dobry Em . - powiedziała patrząc nań z za pół okrągłych okularów.
-jak się masz. Ochroniarz powiedział że lunatykowałaś i chodziłaś po całym szpitalu. - powiedziała, czytając swoje zapiski.
- lunatykowałam ? ale ja wszystko widziałam, czułam i słyszałam, nie mogłam lunatykować - oburzyła się Em.
- wiem kochanie, tak ci się tylko wydaje. - powiedziała monotonnym głosem. "no tak" - pomyślała Em. "Przecież nikt mi nie uwierzy, bo nie było świadków, a ochroniarz twierdzi że lunatykowałam" - myślała dalej Em kombinując co zrobić, aby pielęgniarka jej uwierzyła, ale nim zdołała się obejrzeć , ta dała jej tylko tabletki do połknięcia i wyszła szybkim krokiem do następnych pacjentów.
- Wypiszemy cię jutro. - dodała jeszcze coś na koniec.
Em długo siedziała na swoim rozklekotanym krzesełku i patrzała to na drzwi, to na okno, mając nadzieję że ktoś przyjdzie i wytłumaczy jej wszystko prosto z mostu, ale nie doczekała się. Minęła 22.00 kiedy do drzwi zapukała inna pielęgniarka i powiedziała, że należy już gasić światło i iść spać. Em nie buntowała się i posłusznie zaciągnęła koc do samej szyi, po czym czekała, aż pielęgniarka wyjdzie. Gdy ostatni promyk światła dochodzący z drzwi znikł, Em zamknęła oczy i zasnęła. Śniło się jej że ucieka. Dosłownie ten sam sen co wcześniej, tyle że głos krzyczał rozpaczliwie " Ucieczka ! Ucieczka ! Ucieczka " . Rano obudziły ją głośne rozmowy rodziców i babci.
- Dzień doberek ! - Wykrzyknęła babcia, gdy Em ledwo otworzyła oczy.
- Wstawaj moja mała, wstawaj, już zabieramy cię do domku, do twojego kochanego domku. Wstawaj już, wstawaj. - mówiła jak najęta.
- Dzień dobry, babciu - ledwie wyszeptała Em.
- O tak dobry, dobry - babcia nie umiała pohamować się z radości. Gdy Em wstała do toalety, mama zaczęła ściągać poszewkę na poduszki, a tata nie odzywając się ni słowem pił kawę i czytał nowego "Dziennika zachodniego".
Kiedy dziewczyna rozpakowana już, umyta i wypoczęta siedziała w swoim ciepłym pokoiku otwarła okno, usłyszała dziwny szum. Nagle wyjrzała za parapet, na którym leżały powiędłe pelargonie, zauważyła mgliste koło, huczące za żywopłotem. Dziewczyna wybiegła mu naprzeciw nie odpowiadając na pytanie mamy dokąd się tak spieszy. Gdy tylko podeszła bliżej koło zaczęło wyć przeraźliwiej, o dziwo nie wzbudziło to podejrzeń u sąsiadów. Em była już tak blisko mgły, że czuła go czubkiem nosa, aż wreszcie zrobiła krok na przód i jakby potykając się o próg padła na ziemię jak długa. " Co to było? Pewnie jakiś głupi sen, w który o mały włos uwierzyłam. " - mówiła sobie. lecz gdy się podniosła i zobaczyła średniowieczne domki i las, wiedziała że to nie sen .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz