Posłała mu jeden ze swoich najlepszych uśmiechów. Jim był jedyną osobą, która znała jej tajemnicę, a właściwie dar. On siedział na kamiennych schodach wiodących do wielkich, szkolnych drzwi i lekko przygarbiony czytał swoje notatki z lekcji, raz po raz zerkając z ukosa na Em. Ktoś ją szturchnął.
- Em, nie jesz drugiego śniadania ? - Maria, jej przyjaciółka już niosła tacę z kanapką i usiadła obok Em.
- A, tak już już lecę. - wypaliła i pobiegła do szkolnej kawiarenki po toasty. W chwili pójścia do stolika usłyszała myśli Jima. Były przepełnione głodem, brakowało mu krwi. "Ile jeszcze" pomyślał, "Em, ratuj, nie wytrzymam" krzykną w swojej głowie. Dziewczyna zastanowiła co zrobić, nie minęła sekunda już podeszła do pierwszego punktu planu.
- Mar ? Czy mogłabyś popilnować moich toastów ? Coś się stało z Jimem. Chyba jest chory.- powiedziała, patrząc czy kupi jej kłamstwo.
- Ok. nie ma sprawy, kiedy wrócisz ? - zapytała idącą już w stronę chłopaka Em, Maria.
- Może za 30 min ? - strzeliła pierwszą lepszą godzinę.
- Dobra do zobaczenia za pół godziny! - krzyknęła jeszcze, ale Em już nie było. Przeszła parę schodków i już znajdowała się przy nim.
- Pójdę do dyrektorki i powiem że zwalniam cię z lekcji bo jest ci niedobrze, a ty tymczasem zajmiesz się sobą, ok ? - Em spojrzała mu w oczy. Były czarne. " Ok. świetny plan Em. Jesteś wielka " pomyślał. Nie chciał odpowiadać ustnie, bo kły już mu się wysunęły i mogło by to wywołać zamieszanie.
Po 20 minutach było już po wszystkim. Jim pojechał na 3 dni do lasu.
- I jak? - zapytała Maria idąc z Em, pod salę gdzie miały odbywać się kolejne lekcje.
- wszystko w porządku. Poszedł do domu. - przekazała fałszywe informacje.
Nagle zrobiło się jej bardzo zimno i zakręciło jej się w głowie. " To ona " usłyszała czyjąś myśl.
-Em! Nic ci nie jest ! Em ! O Boże, Em ! - Krzyczała obok Maria, trzymając pół nieprzytomną dziewczynę.
"To ona" ktoś znowu pomyślał. Przyjaciółka Marii zemdlała całkowicie. Wokół niej zebrała się spora grupka ludzi, a dwóch chłopców poniosło ją do pielęgniarki szkolnej.
Em ocknęła się dopiero po 2 dniach. "Bidulka nic nie piła przez cały dzień i zemdlała" pomyślała pielęgniarka.
- Jak się masz Em ? - powiedziała przyjaznym głosem, podając jakieś tabletki i wodę do popicia.
- Jak na razie świetnie. - Nie kłamała. Nie było już jej zimno i nie słyszała szeptu. Chciała tylko wiedzieć skąd on dochodził. Nagle z drugiej sali usłyszała rozmowę ludzi.
- I co nic jej nie jest ? - zapytała kobieta.
- jeszcze się nie ocknęła. - to nie było o niej, ale ten głos już słyszała. Głos mężczyzny powtarzający "To ona" na 100 % należał do owego pana za ścianą. Musi tylko zobaczyć jego twarz musi tylko wyjść i go zobaczyć. Em wstała. Powoli przesuwając się w stronę wyjścia. Powtarzała w kółko "Muszę tylko go zobaczyć". Przeszła przez próg, po lewej stronie nic nie było, tylko kilka krzeseł. Po prawej zaś siedział mężczyzna, ale nie było żadnej kobiety.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz