Em obudziła się. Czuła, że coś jest nie tak. Usiadła. Otwarła powoli oczy.
Była zażenowana. Zauważyła, że z powrotem wróciła do swojego świata, albo przynajmniej do tego miejsca, które znacznie lepiej znała. Ale jakim cudem tu się znalazła ?
Na stoliku nocnym obok dużego, fioletowego pudełka leżała biała kartka złożona na pół.
Dziewczyna sięgnęła po nią i szybko otworzyła.
" Przepraszam, niedługo po ciebie wrócę wraz z Matt'em.
~ Tom "
Świetnie. Jej własny brat, którego na dodatek znała od niedawna już robi wszytko bez jej zgody i wiedzy. I jak tu zbudować więź opartą na zaufaniu ? Debil, dupek, idiota, dureń - pomyślała Em. Co ja mam tu niby robić ? - dążyła rozważania. Nagle zadzwonił telefon. Dopiero teraz zrozumiała, jak bardzo za nim tęskniła. To była Maria. Em odebrała bez wahania.
- Halo. Emily ... To ty ? - pytała zdziwiona Maria.
- Nie, Ministerstwo ds. Zjawisk Paranormalnych, a co ? - odparła sarkastycznie Em.
- Jaja sobie robisz .... Dzwonie jak idiotka, a ty jakby nigdy nic łaskawie po paru dniach odbierasz ... ODBIŁO CI ! - Darła się tak że Em musiała troszkę odsunąć od siebie telefon.
- Byłam TAM - odpowiedziała jak zahipnotyzowana, po paru minutach ciszy, zapominając o krzyku swojej przyjaciółki.
- Gdzie tam ? - zapytała mająca nadzieję że Em jest już bezpieczna w psychiatryku i lekarz oddał jej na parę dni telefon.
- Nie ważne, nie będziesz wiedziała. Ale jak Tom i Matt przyjdą, to mam nadzieję że Cię wezmą. - Odpowiedziała.
- Oj nie dzięki nie chcę iść do psychiatryka z jakimiś dwoma menelami, albo ćpunami! - odparła zakłopotana Maria.
- Nie no, co ty ! To nie psychiatryk. Ale nie mogę Ci teraz mówić co. Powiem jak się spotkamy. - powiedziała.
- Jesteś pewna że lekarz da Ci zwolnienie ? - dążyła mimo wszystko swoje przekonania, Maria.
- Dzięki przyjaciółeczko, że się o mnie troszczysz, ale jeszcze raz powtórzę. Nie jestem w psychiatryku. - starała się wyjaśnić sprawę.
- No widzisz, a mówisz jakby było odwrotnie. - nie dała za wygraną.
- Serio myślisz że jestem obłąkana ??? - miała pewne obawy co do przekonań Marii.
- Nie no wiesz, tak tylko sobie snułam teorie. A i jeszcze coś ... Jim też znikną. Ale z nim może być gorzej ... No wiesz ... To co się ostatnio wydarzyło z nim i w ogóle ... - sprzedawała informacje Maria.
Em westchnęła zakłopotana. Jeżeli nie ma Jim'a, kto ją przemieni? Albo co gorsza co się z nim stało i jak pokona Adromedę? W głębi serca miała nadzieję, że jednak faktycznie jest walnięta i wróciła z psychiatryka, a list zostawił jakiś ćpun, albo pielęgniarz szpitala. Szkoda tylko, że gdyby tak było na prawdę, nie było by Matta, którego lubiła ... bardzo lubiła.